Widok ze "schodów" - o ile schodami można nazwać coś, co składa się z ułożonych kamieni zalanych pewną substancją po to, aby się trzymało. I jeszcze desek. Deski są tak dobrej jakości, że za każdym razem przechodząc po nich zastawiam się, czy to jest mój ostatni raz.
Widok z góry! Wreszcie mogę pokazać w pełnej okazałości, na jakim zadupiu mamy dom :D Jeden sąsiad za wzniesieniem i koniec. To właśnie lubię.
No i wreszcie nowy kompan Kromki. Z Kaflem niestety nie polubili się zbytnio. W sumie się nie dziwię Kaflowi - kto by polubił kolesia, który na wstępie szczerzy na ciebie zęby, a potem jeszcze dwa razy sprowadza cię do pionu, jak tylko twoja przygłupia towarzyszka życia zaczyna warczeć..
Tak wyglądała zima. Teraz czekam na wiosnę.



okolica ładna, a brak sąsiada za miedza jest chyba pozytywem....chociaż ja wiem????
OdpowiedzUsuńa na wiosne czekam i ja z utęsknieniem.....
pozdrawiam nie zza dupia... niestety teraz mieszkamy w samym "rynku " wsi....
Mieszkanie w centrum wsi ma swoje plusy ;) Zawsze można skoczyć do sąsiada po mąkę
UsuńCzęsto też , a czasem nawet i za często ktoś może wskakiwać do nas, i to czasem nie jest fajne ;)
OdpowiedzUsuńFajną masz tą ruderę :D ciekawe jak będzie wyglądać ten diament po oszlifowaniu ;) :D Pozdrawiam.
hej, ależ fajny blog i fajna okolica!
OdpowiedzUsuńdodałem do ulubionych i będę się przyglądał :-)
powodzenia!
Jak już zauważyłaś czytam twój blog od poczatku,widoki piękne.Pracy dużo ale będzie cudnie!
OdpowiedzUsuńpozdrawiam Danka
Bardzo mi miło, że mój blog Was interesuje ;)
OdpowiedzUsuń