W dni dzisiejszym nie ma żadnego zdjęcia. Powód jest bardzo prosty - od miesiąca nie byliśmy na wsi. Dlaczego? Ponieważ każdy grosz, ten trochę brudny i trochę zniszczony też, odkładamy do skarpety na drugą ratę za dom. Niedługo musimy podpisać umowę kupna - sprzedaży naszej posiadłości. Pieniądze to jedna strona medalu. W umowie przedwstępnej zobligowaliśmy się za dom zapłacić. Miejsce drugiej zajmuje eternit. Jego uprzątnięciem mieli zająć się sprzedawcy.
Azbest powoli wdziera się do naszej rodziny, ale staramy się być twardzi i go nie wpuszczać. Osoba, od której kupujemy ziemię (a w zasadzie osoby, ale dla uproszczenia potraktuję je jako ją i nazwę Osobą) w zasadzie od maja 2012r. próbuje sobie z nim poradzić. Był już nieodpowiedzialny brat, mało kompetentni robotnicy, pojawił się też szpital. Ostatnio dzieci zbierały eternit do worków i obecnie zamiast kupy eternitu obok obory - mamy mniejszą kupę i wiele worków. Mam nadzieję, że za pół roku chłopcy nie będą kaszleć. Podobno leczenie małych igiełek, dostających się do płuc podczas zabaw z tą substancją, jest trudne.
Ostatnie rozmowy zaowocowały przeniesieniem obowiązku sprzątnięcia prawie przyjaciela na naszą stronę. "Ale nie możemy tak dużo za to zapłacić" - powiedziała Osoba. I nie ma większego znaczeni fakt, że firma, która profesjonalnie zajmuje się utylizacją tego typu substancji, zażyczyła sobie 16 tysięcy za sprzątnięcie. Ale podobno ktoś inny zrobi to taniej.
W przypływie pomysłowości zadzwoniłam do Urzędu Miasta czy Miejskiego w Mieście. Bardzo, ale to bardzo uprzejma pani (jeszcze nigdzie nie miałam przyjemności rozmawiania z tak miłą osobą w urzędzie) powiadomiła mnie, że nasz przypadek nie jest jej obcy. Okazuje się, że jesteśmy sławni w Mieście, bo pan od śmieci, od którego chciałam pożyczyć kontener, też już tam był. Pani z UM, poleciła mi złożyć wniosek z prośbą o wpisanie nas do rejestru ludzi, którzy mają eternit. W przyszłym roku, jak gmina otrzyma fundusze, to jest szansa na darmowe usunięcie prawie przyjaciela. Niestety, pierwszeństwo mają ludzie, posiadający to coś na dachach.
Pozostaje nam czekać lub położyć go na nasze śliczne dachówki!
Witaj w świecie ludzi zakochanych starymi domami, trudami życia, blogerów i całej kupy pozytywnych wariatów specjalizujących się w najdziwniejszych dziedzinach życia:):):) Razem, raźniej!
OdpowiedzUsuńpozdrawiam i dziękuję za odwiedziny:)