Jak jadę na wieś, to zawsze ze zwierzyńcem. Zwierza czują się tam cudownie - o ile oczywiście nie przesadzamy i nie jesteśmy tam dwa dni pod rząd;)
Muszę jednak pamiętać o tym, że potrzebują wody. To nic, że na terenie działki płynie rzeczka, tudzież rów melioracyjny. Przecież żadne szanujące się zwierzę nie oddali się od właściciela w celu ugaszenia pragnienia.
Właśnie z tego powodu, co godzinę, muszę odrywać się od prac porządkowych i iść na kilkuminutowy spacer przez wszędzie obecne chaszcze i pokazać psom, gdzie można się napić. Jakby rów się przemieszczał i za każdym razem trzeba by było go szukać.
Ale te przechadzki mają również swój urok.
Tym razem żadne nie wpadło;)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz