W pierwszy ciepły weekend musiałam odwiedzić wieś. Nie udało mi się dojechać, bo sąsiedzi jadący z naprzeciwka zakopali się tuż przed ich końcem - moim początkiem - drogi szutrowej. Muszę przyznać, że spacer w słoneczne sobotnie przedpołudnie to sama przyjemność. W sumie dobrze, że zdecydowałam się na pozostawienie auta, bo to nie był koniec atrakcji na drodze. Sąsiedzi dzielnie naprawiali pozimowe ubytki i po-wczesno-wiosenne koleiny.
Już na skrzyżowaniu dróg mojej i sąsiada zauważyłam, że coś jest nie tak z moją oborą. Trochę czasu mi zajęło, zanim zorientowałam się, że zniknęły metalowe ramy w oknach! Ale to nie koniec - ktoś sobie zabrał też cały złom, który skrupulatnie odkładałam na kupę! Złom - ok, niech sobie biorą, ale ramy w oknach! No bez przesady!
Plan na dzisiaj zakładał bielenie drzewek, ale pada deszcz. I teraz już nie wiem, czy bielenie ich w weekend majowy będzie miało sens...
Podobno bieli się przeciw pękaniu z powodu mrozu, także może lepiej wykopcie kilka pułapek na skrytożerczych rozbiurkowiczów, póki ziemia jeszcze...miękka.
OdpowiedzUsuń