Pada, pada, pada, pada. Ostatnio ledwo dojechaliśmy na wieś. Może miał na to wpływ fakt, że moje auto ma już letnie opony ;) ale mimo wszystko błoto nie ułatwiało przeprawy. Było szaro i zimno. Nawet ogniska nie chciało nam się rozpalać. Przyjechaliśmy tylko sprawdzić, czy niczego ni przybyło i wróciliśmy do domu. A ja mam już w głowie, co chcę zrobić, ustaloną kolejność działań i co z tego? Wszelkie działania zakładają pojawienie się słońca i podniesienie temperatury o kilkanaście stopni. Moje trzy drzewka, które dostałam od taty, wciąż stoją w piwnicy. Ciekawe, jak długo jeszcze wytrzymają...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz