Zima na wsi...
Niestety nie udało się nam dojechać do domu. Samochód odbierający mleko od sąsiadów skręca kawałek wcześniej, więc 500m (no może trochę więcej lub mniej) musieliśmy się przejść. Po wyjściu z samochodu w oddali majaczył nasz dom.
z perspektywy domu samochód również był dosyć daleko...
Psy bardzo się ucieszyły ze spaceru. Sprawdziliśmy, jak mają się jabłka, które zostawiłam tam jesienią z nadzieją, że jeszcze przed pierwszym śniegiem uda mi się postawić kompostownik. Tym razem się nie udało. Ale młode drzewka zostały zawinięte w kępki trawy i trzymam kciuki, aby w ten sposób przetrwały do wiosny.
Śmieci również leżą dokładnie tak, jak je zostawiłam ostatnim razem. Jest ich dużo, są w workach i bardzo ładnie otula je śnieg. Może wiosną zniknął razem z nim.
Dom z zewnątrz ma się całkiem ok. Tylko jakiś koleś namalował mi jakieś bazgroły na oknie. Będzie musiał po sobie posprzątać... W środku trochę przecieka, ale jak się nie ma nawet drabiny, to trudno jest poprzesuwać dachówki tak, aby było dobrze.







Fajnie u Ciebie. Mój dom też stary, ale bardziej cywilizowana wieś, a to już minus....
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam do siebie :)
Ja również zapraszam ;) Póki co nie ma nawet gdzie zrobić herbaty, ale i tak jest miło ;) A Ciebie na pewno odwiedzę, jak tylko będę w Twoich stronach
UsuńNa stosie śmieci zauważyłam framugę okienną,nie wyrzucajcie,troszkę oczyścić i można ją wykorzystać do dekoracji wewnątrz domu,wsunąć jakieś zdjęcia czy haftowane serwetki,oprzeć o ścianę lub wręcz zawiesić na niej.Będzie wyglądać cudnie,nie wyrzucajcie! Pozdrawiam Danka
OdpowiedzUsuńPostaram się ocalić wszystko, co się da. Jak nie znajdę zastosowania dla framugi - będę się odzywać i rozdawać ;)
UsuńDzisiaj zwróciłam szczególną uwagę na ramę - jest połamana i plastikowa ;/
Usuń